Zrównoważony rozwój
- Kochanie, może poszlibyśmy do kina? - zapytała żona przeglądając repertuar w gazecie.- Myślisz? A co grają ciekawego? - odpowiedział mąż z zainteresowaniem.

- Na przykład obejrzałabym chętnie nowy film Konradzkiego pod tytułem "Duchowość". Co ty na to? - zapytała filuternie.- Wiesz przecież, że na "Duchowość" mnie za nic nie wyciągniesz. Nie znoszę tego faceta! Jego filmy są tępe i tendencyjne jak bułka z masłem. - odpowiedział mąż.- Niezbyt trafnie dobrałeś to porównanie. - odparła żona. - No nic, "Duchowość" zawsze mogę iść obejrzeć z Elą, ona też lubi Konradzkiego. Tylko nie wiem czy już tego nie widziała. A co powiesz na "Zrównoważony rozwój"?- A co to? Nie słyszałem o tym filmie ani słowa. - zaciekawiony zapytał mąż.- Dramat obyczajowy produkcji irańskiej. O, to może być ciekawe! - odparła żona. - Kino irańskie zrobiło się całkiem popularne w Europie parę lat temu, ale teraz jakoś ucichło. Może spróbujemy?- "Zrównoważony rozwój"... A nie będzie zbyt dramatyczne, ani zbyt obyczajowe? Jakoś nie mam ochoty na nic ambitnego dzisiaj. A może "Rok 2012"? Jakieś science - fiction amerykańskie.- Daj spokój, wiesz, że nie znoszę science - fiction. Zresztą co nieco o tym filmie słyszałam i to wcale nie najlepsze rzeczy. Zresztą co to za tytuł "Rok 2012"? Wolałabym już ten "Zrównoważony rozwój", szczerze powiedziawszy.- No niech będzie. - powiedział mąż. - Na "Rok 2012" pójdę zresztą z Tomkiem chyba, bo ten to żadnego filmu science - fiction nie przepuści przecież, a na tym jeszcze na pewno nie był. A o której ten "... rozwój" grają? Bo jak po dwudziestej, to moglibyśmy jeszcze Stasiów wyciągnąć z nami. Dawno się nie widzieliśmy z nimi, a do końca miesiąca znowu nie będzie okazji, bo a to ciebie nie ma, a to ja wyjeżdżam. Jak myślisz? - zaproponował.- Dobrze, zadzwonię do nich zaraz. To bardzo dobry pomysł, kochanie.